Loading ...
Sorry, an error occurred while loading the content.

KRESY

Expand Messages
  • Paul Havers
    For our Polish readers (I ll do a translation when I have the time) Paul ... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Home page; www.paulhavers.co.uk
    Message 1 of 1 , May 3, 2003
    View Source
    • 0 Attachment
      For our Polish readers (I'll do a translation when I have the time)

      Paul

       
      Kresy w kufrach i skrzyniach przywiezione
       
      Gdy poltora wieku temu Wincenty Pol po raz pierwszy uzyl slowa "Kresy", mial na mysli odlegle pogranicze Rzeczypospolitej siegajace Zaporoza, Siczy, Dzikich Pol, bezkresnych terenow miedzy Dniestrem a Dnieprem. Lata zaborow pozbawily Polske wschodnich rubiezy, a Kresami stopniowo stawaly sie ziemie polozone coraz bardziej na zachod. W okresie miedzywojennym okreslano tak juz tylko wojewodztwa: wilenskie, bialostockie, nowogrodzkie, poleskie, wolynskie, tarnopolskie i stanislawowskie. O pozostalych mowiono - Kresy Zewnetrzne.
      Wielkim ciosem dla polskich Kresow byl pakt Ribbentrop - Molotow, zawarty miedzy Niemcami hitlerowskimi i Rosja sowiecka. Jego warunki zostaly zrealizowane po agresji Sowietow na Polske 17 wrzesnia 1939 r., a konsekwencje trwaja do dzis. Kresy dostawaly sie kolejno pod panowanie sowieckie, pozniej niemieckie, nastepnie znow sowieckie. Kazda z tych okupacji powodowala prawdziwe spustoszenie wsrod kresowej ludnosci. Wywozki na Syberie, a pozniej na roboty do Niemiec, mobilizacje, represje i dzialania wojenne zdziesiatkowaly kresowian. Jednak prawdziwie smiertelny cios zadali polskim Kresom nacjonalisci ukrainscy, ktorzy, korzystajac z zawieruchy wojennej, dokonali eksterminacji ludnosci polskiej zamieszkujacej od wiekow te ziemie. To ludobojstwo pochlonelo wedlug ostroznych szacunkow zycie co najmniej 120 tys. kresowian. Polacy, ktorzy przezyli ukrainskie rzezie, ratujac zycie w wiekszosci opuscili ziemie przodkow. Odtad Kresami stala sie dla nich idealizowana czesto pamiec o zyciu na Wolyniu czy Podolu oraz zawartosc kufrow i skrzyn przywiezionych ze Wschodu.
       
      Jedna sukieneczka i marsz
      Polacy w pospiechu opuszczajac rodzinne Kresy z reguly zabierali ze soba nieznaczna czesc dobytku ladowana w podrozne kufry, skrzynie, walizy i pudla. Oprocz rzeczy o wartosci materialnej wieziono w nich dokumenty, pamiatki, swiete obrazy. Przede wszystko chodzilo wowczas o ujscie z zyciem przed ukrainska siekiera, a nie o ratowanie dobytku.
      Rodzinie Teodozji Andrzejewskiej zamieszkalej od 1944 r. w Chelmie niewiele udalo sie zabrac z rodzinnego Kowla.
      - Co kto mogl wziac? - pyta retorycznie. - Walizki na rower tatus wzial dwie, ja malutka pamietniki ze szkolnych czasow, gdzie sie wpisywali nauczyciele, jedna sukieneczka i marsz za Kowel - opowiada.
      Ludzie jechali bardzo zdrozeni, czesto glodni, chorzy, z malymi dziecmi. Wsrod ekspatriantow szczegolnie duzo bylo wdow, sierot i ludzi starych. Mezczyzni albo walczyli, albo juz nie zyli.
      Wielu mieszkancow spalonych i spladrowanych wsi praktycznie nie przywiozlo ze soba nic. Czesto nie mieli nawet dokumentow. Zamozniejsi mieszkancy kresowych miast, ktorzy jechali transportami kolejowymi, brali ze soba wszystko, co mogli. Byly to resztki mebli, bibliotek, albumy z fotografiami, ubrania, samowary. Ocalony dobytek po drodze byl przeszukiwany przez sowieckich zolnierzy, ktorzy rabowali co cenniejsze przedmioty.
      Trzy czwarte tzw. biezencow ze Wschodu przejechalo wowczas przez Chelm, ktory byl waznym wezlem kolejowym. Gdy na dalsza podroz lub na chleb brakowalo pieniedzy, otwierano tu po raz pierwszy kufry i skrzynie, aby spieniezyc rodzinne pamiatki.
       
      Ocalic od zapomnienia
      Nadbuzanskie Towarzystwo Kultury - Srodowisko Rodzin Kresowych w Chelmie, skupiajace ok. 600 rodzin o kresowych korzeniach, juz od kilku lat zamierzalo zorganizowac wystawe ukazujaca Kresy przez pryzmat pamiatek zabranych przez wysiedlonych ze Wschodu Polakow. Zamiar ten udalo sie zrealizowac we wspolpracy z Muzeum Chelmskim.
      - Po 18 latach dzialalnosci towarzystwa udalo nam sie wreszcie pokazac mlodemu pokoleniu tozsamosc i korzenie wielu obecnych chelmian - mowi Krzysztof Koltun, prezes Towarzystwa i glowny inicjator wystawy pt. "Z kufrow i skrzyn kresowych".
      Kufry stanowia caly rozdzial kresowej kultury.
      - Byly skrzynie i kufry letnie i zimowe, posazne, wianowe, dla kawalerow i panien - opowiada Krzysztof Koltun. - Na wystawie pokazalismy Polske zamknieta w kresowych skrzyniach i kufrach.
      Przygotowania do wystawy trwaly ponad rok. Cenne drobiazgi przekazalo ponad 30 osob.
      - To pierwsza wystawa w naszym muzeum, w ktorej eksponaty w 99 proc. pochodza ze zbiorow prywatnych - mowi Beata Mojska z Muzeum Chelmskiego, wspolorganizatorka wystawy.
      - Choc kazda rzecz zachowana z Kresow nabiera dzis unikalnej wartosci, musielismy dokonac znacznej selekcji wsrod oferowanych nam przedmiotow - tlumaczy Krzysztof Koltun. - Poprzez te wystawe chcielismy pokazac prawde o Kresach.
       
      Historia w obiektywie i dokumencie
      - Wiele z tych rzeczy, z pozoru zwyczajnych, jest faktycznie bezcennych - zastrzega pan Krzysztof oprowadzajac po wystawie.
      Ekspozycja dzieli sie na kilka dzialow tematycznych. Jednym z nich jest dzial dokumentow ukazujacych historie Kresow w XIX i XX wieku lacznie z okresem II wojny swiatowej. Sa tu dokumenty zsylki na Sybir, fotografie wykonane na Sybirze, jest akt nadania ziemi przez marszalka Pilsudskiego dla osadnikow wolynskich, jest sporo dokumentow o Krzemiencu i roznych wydawnictw kresowych, sa ilustrowane dzieje budowy kosciola - wotum za odzyskanie niepodleglosci w Kowlu na Wolyniu w 1926 r.
      - Byla to potezna budowla, na miejscu ktorej dzis znajduje sie szkolne boisko - dopowiada Krzysztof Koltun.
      Historie tych ziem ilustruje tez dokument wystawiony w 1941 r., kiedy Sowieci zajeli polska szkole w Rymaczach. Jednemu z zyjacych jeszcze owczesnych uczniow dali dyplom pochwalny z podobiznami Lenina i Stalina za postepy w nauce.
      W dziale historyczno-mieszczanskim sa pamietniki szkolne z lat 20. i 30. pochodzace z Lucka, Baranowicz, a nawet z Syberii. Autorka tego ostatniego, Helena Panas, byla wywieziona w 1941 r. spod Kowla na Syberie. Szczesliwie wrocila i zyje do dzis.
      Dzial starej fotografii zawiera oprocz zdjec pamiatkowych, rodzinnych, przedstawiajacych sceny z zycia, sceny historyczne, rozne motywy, rodzinne rodzajowe fotogramy ze Lwowa, Humania, Kowla, Zmerynki. Sa tu fotografie ze zbiorow pana Grzegorza Zablockiego, zdjecia historyczne wielkich postaci o kresowym rodowodzie - np. Adama Mickiewicza, Seweryna Goszczynskiego, Eustachego Tyszkiewicza, Romana Stanislawa Sanguszki i inne.
      Dwie fotografie przedstawiaja mlode jeszcze panny Krzyzanowskie ze dworu w Turyczanach na ziemi wlodzimierskiej. W 1943 r. w czasie rzezi wolynskiej jako osiemdziesieciokilkuletnie staruszki zostaly przez Ukraincow zarabane na progu swojego dworu.
      - A dwor ten zapisal sie w historii Kresow jako czesto wymieniany osrodek polskiego patriotyzmu, m.in. dwukrotnie goscil w nim Oskar Kolberg - podkresla pan Krzysztof Koltun.
      Na wystawie wiele jest przedmiotow drobnych, ale jakze znaczacych. Sa np. guziki z wyprawy slubnej panien Branieckich z Lubomla, zareczynowe lusterko, zegarek z Marszalkiem. Jest XIX-wieczny zloty zawoj, czyli ozdobny, salonowy szal z Olujki.
       
      Recznik - symbol goscinnosci, powodzenia i pamieci
      Bardzo bogato prezentuje sie dzial etnograficzny wystawy. Dominuja tu stroje ludowe z Wolynia i Polesia.
      - Niektorzy etnografowie twierdza, ze wszystkie hafty krzyzykowe czerwono-czarne sa pochodzenia ukrainskiego - mowi Krzysztof Koltun. - Nie jest to prawda. Na calych Kresach, i to nie w wolynskim czy poleskim, zarowno ludnosc polska, jak i prawoslawni Rusini uzywali podobnych haftow. W haftach ukrainskich bylo wiecej figur geometrycznych, natomiast w polskich - nazywanych mazurskimi lub lackimi - stosowano wiecej motywow kwiatowych.
      Na wystawie mozna zobaczyc kunsztowne XIX-wieczne stroje ludowe z okolic Lubomla, koszule, w jakich na przelomie XIX i XX w. polscy mlodziency szli do wojska. Wisza na scianie krajki, a wiec tkane paski uzywane do przepasania strojow ludowych, letnich i wiosennych sukman, a takze kozuchow. Jest wreszcie cala kolekcja recznikow.
      - Wschod, Kresy mialy to do siebie, ze w tradycji ludowej szczegolnym, wrecz symbolicznym znaczeniem obdarzano reczniki - tlumaczy Krzysztof Koltun. - Byly czestym podarunkiem ofiarowanym przy roznych okazjach. Towarzyszyly czlowiekowi od urodzin do samego grobu. Pierwsze reczniki dostawaly dzieci od chrzestnych przy Chrzcie Swietym. Na wyprawe slubna musialo ich byc z pol skrzyni i to w wiekszosci utkanych czy wyszytych wlasnorecznie przez panne mloda.
       
      Rozbity obraz sw. Teresy
      Pamiatki sakralne stanowily znaczna czesc wszystkich przywiezionych ze Wschodu przedmiotow. To przejaw wielkiej religijnosci kresowian.
      - Z calego wielkiego zbioru obrazow religijnych, jakie nam udostepniono, pokazalismy patronow, ktorzy czczeni byli w szczegolny sposob na Kresach - wyjasnia Krzysztof Koltun. - Wystawilismy wiec przywiezione przez przesiedlencow obrazy sw. Jerzego, sw. Kazimierza, Matki Bozej Czestochowskiej, Matki Bozej Dzidelskiej, ktora byla czczona szczegolnie przez rolnikow, sw. Izydora, sw. Barbary, bardzo czczonej na Wschodzie sw. Zofii, sw. Jana Chrzciciela i oczywiscie sw. Teresy, od 1926 r. patronki diecezji luckiej na Wolyniu. Rozbity w czasie ewakuacji z wolynskiego domu w Mscilugu obraz sw. Teresy przypomina o tragedii, jak rozegrala sie na Wolyniu.
      Szczegolnym sentymentem kresowianie obdarzaja obraz "Sen Dzieciatka Jezus".
      - Dla nich wizerunek malego Chrystusa sniacego o czekajacej go kazni symbolizuje cala martyrologie wolynskich dzieci, ktore ginely tysiacami czesto w okrutnych mekach - wyjasnia pan Krzysztof.
      Wsrod wystawionych kresowych dewocjonaliow znajduja sie m.in. ryngrafy, medaliki, rozance, krzyzyki, pasyjki, szkaplerze sw. Antoniego, sw. Anny z Lubomla, gdzie istnial wielki kult swietej, ksiazeczki brackie, zbiory nabozenstw rozancowych, kantyczki. Wsrod eksponatow wyroznia sie wielkoscia hebanowy rozaniec Karoliny Szewczuk z Rymacz. Zawiera on wszystkie 15 czesci.
      - Nie zwyklo sie na Kresach odmawiac jednej tajemnicy czy czastki rozanca. Jak sie juz odmawialo, to caly rozaniec - wyjasnia Krzysztof Koltun.
      Uwage zwraca tez relikwiarzyk z Wolynia, ktory szczesliwie odbyl wraz z wlascicielami zeslanie na Syberie, swieca od Pierwszej Komunii Swietej z katedry w Lucku z 1918 r., XIX-wieczne obrazki wotywne, a na nich sw. Andrzej Bobola, patron Polesia i meczennik.
       
      Lekcje polskosci
      Wystawa stala sie juz prawdziwa instytucja oswiatowa. Z lekcji historii w otoczeniu przedmiotow - autentycznych swiadkow epoki - skorzystalo juz ponad 30 grup dzieci i mlodziezy.
      - Przede wszystkim chodzi mi o to, aby uswiadomic mlodemu pokoleniu, co to sa Kresy - podkresla Beata Mojska. - Wiele dzieci ze zdziwieniem oglada przedwojenna mape Polski i uswiadamia sobie, jak Polska wtedy wygladala.
      Na lekcjach prowadzonych w Muzeum Chelmskim jest tez mowa o martyrologii ludnosci kresowej, o mordach wolynskich i podolskich. Mlodziez zapoznaje sie z kultura szlachecka, mieszczanska i ludowa na Kresach.
      Wystawa pt. "Z kufrow i skrzyn kresowych" w Muzeum Chelmskim, pierwsza w Polsce ekspozycja ukazujaca tak wszechstronnie kulture Kresow, czynna bedzie do 31 maja br. Warto, by uwzglednily ja szkoly planujace dla dzieci i mlodziezy wiosenne wycieczki. A moze wystawe udaloby sie pokazac szerszemu audytorium w innych miastach?
      Tekst i zdjecia Adam Kruczek
       

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Home page;   www.paulhavers.co.uk
      Eastern Borderlands of II RP;
        www.kresy.co.uk
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Outgoing mail is certified Virus Free
      Checked by Norton Anti Virus 2003
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Your message has been successfully submitted and would be delivered to recipients shortly.